Łukasz Biederman – fotograf urodzony na pograniczu Karkonoszy i Gór Izerskich, mieszka i pracuje we Wrocławiu. W fotografii koncentruje się na relacji pomiędzy przestrzenią miejską a krajobrazem naturalnym, często podejmując temat pamięci, atmosfery oraz onirycznej narracji codzienności.
Laureat sekcji Show Off Miesiąca Fotografii w Krakowie, gdzie prezentował indywidualną wystawę The City Sleeps kuratorowaną przez Jacka Porembę (2010). W Polsce autor również prezentował projekt 21 Pokoi; w ramach Opolskiego Festiwalu Fotografii (2011) oraz w krakowskiej Galerii Pauza (2012).
Na przestrzeni lat jego fotografie były również częścią licznych wystaw zbiorowych oraz drukowanych publikacji.
Za granicą pokazywał m.in. indywidualną wystawę Poland and The City Sleeps w Galerii Carte Blanche w San Francisco (2012). Jego prace pojawiały się także w zagranicznych ekspozycjach zbiorowych, m.in. Good Times. New Photography from Poland podczas China Pingyao International Photography Festival (2011) czy So Show Me w The Printspace Gallery w Londynie (2010).
Tekst kuratorski
Wieczorem, gdy dzienna krzątanina wreszcie cichnie, większość z nas ucieka od świata w sen.
Łukasz Biederman wybiera inną drogę — wyrusza w podróż.
Jego nocne wyprawy po polskich przedmieściach stają się swoistym rytuałem kontemplacji. Aparat
fotograficzny staje się towarzyszem, samochód — cichym schronieniem, a droga — przestrzenią, w
której można zwolnić i dostrzec to, co za dnia ginie w hałasie codzienności.
W tych fotografiach splatają się różne warstwy czasu. Obok siebie istnieją współczesne fragmenty
miasta i ślady odchodzącej rzeczywistości, nowe obiekty i stare stacje benzynowe, bezosobowe
reklamy i domy z charakterem, pamiętające minione dekady. Są tu także liryczne, niemal bezgłośne
pejzaże — puste pola, pobocza, sylwetki drzew w chłodnym nocnym świetle. Dają nam chwilę
wytchnienia, przestrzeń na oddech i ciszę, na łzy i uśmiech.
Niektóre kadry brzmią jak ciche pożegnania — z miejscami, detalami i atmosferą, które powoli
rozpływają się w czasie. Zachowują kruchy obraz Polski, wciąż rozpoznawalnej, lecz już
umykającej, niczym odbicie w ciemnej szybie samochodu.
Projekt nie ogranicza się jednak do nostalgii. Obejmuje także dzień dzisiejszy — zmienny, pełen
sprzeczności, czasem niepokojący, a czasem zaskakująco piękny. To nie archiwum przeszłości, lecz
żywa obserwacja świata, który niepostrzeżenie przeobraża się na naszych oczach i rezonuje z
naszymi emocjami.
Siła tych prac tkwi w delikatności spojrzenia. Biederman nie buduje dramatu i nie narzuca
interpretacji. Dzieli się raczej stanem ducha: poczuciem nocnego wyciszenia, lekkiej melancholii,
cichego wewnętrznego dialogu z przestrzenią. Jego uważność na detale — na światło latarni,
przypadkowy szyld, samotną drogę, odległy horyzont — tworzy atmosferę, w której dokumentalne
i poetyckie splatają się w jedno.
To podróż jednocześnie w przestrzeni i w czasie. Polskie przedmieścia nabierają uniwersalnego
brzmienia — mogłyby znajdować się gdziekolwiek, gdzie człowiek próbuje choć na chwilę uciec
od przyspieszającego świata. Tu nie cel jest najważniejszy, lecz sama droga, możliwość „zagubienia
się” i spojrzenia na to, co znane, na nowo.
Każda taka trasa jest jak kolejny kilometr znikający w mroku — niepozorny, a bezcenny. Z tych
kilometrów układa się osobista, cicha opowieść — Ballad of the Lost Mile: ballada o drodze bez
końca, o świecie zmieniającym się szybciej niż my, i o chwilach, które wciąż jeszcze potrafimy
zatrzymać wzrokiem.
Fotografie Łukasza Biedermana stają się zaproszeniem do tej drogi — do własnego, zagubionego,
lecz tak potrzebnego nam kilometra ciszy.
dr Katerina Kouzmitcheva